• Dla kobiety to moment

    Zaczęło się ode tego, że zachciało mi się placków ziemniaczanych. I straszliwie nie chciało mi się ich robić. Wracałam do domu po długim dniu, było już ciemno i byłam zwyczajnie zmęczona. Na szczęście olśniło mnie, że jakiś geniusz wymyślił dania instant właśnie na takie okazje. Zrobię sobie placki z papierka.

    Niedaleko mojego domu jest sklep. Mały rodzinny interes, czynny niemal zawsze i do późna. Kiedy nie ma właściciela, za ladą staje jego syn. Dżentelmen czasowo tylko oddelegowany przez opatrzność do tak poniżającego zajęcia, jak obsługa klienta. Przeznaczeniem tego królewicza jest bycie Wilkiem z Wall Street, ale chwilowo życie go zmusiło do pracy w spożywczym, choć zapewne niedługo już los się odmieni. Tego wieczora trafiłam właśnie na niego.

    – Dobry wieczór. Czy są placki ziemniaczane, takie gotowe, z torebki? – spytałam pełna nadziei. – U nas nie ma takich rzeczy. – królewicz zmierzył mnie spojrzeniem pełnym tak absolutnej pogardy, że aż poczułam, że muszę natychmiast poluzować szalik. – Placki robi się z ziemniaków. – No, tak. – próbowałam jakoś załagodzić sytuację – ale wie pan, to dużo roboty, trzeba te ziemniaki obrać, potem zetrzeć, a ja jestem już dziś zmęczona….

    Królewicz wbił we mnie inkwizytorski wzrok i zimnym głosem wycedził – Dla kobiety to moment.

    No tak. Dla kobiety pewnie tak. Poczułam się kosmitką i jak niepyszna wyszłam ze sklepu zamykając bezszelestnie drzwi. Otrzeźwienie przyszło za nimi, razem z zimnym, jesiennym powietrzem. Zaraz, przecież ja jestem kobietą. I mnie to zajmuje sporo czasu i kosztuje trochę wysiłku. I mam takie podejrzenie, graniczące z pewnością, że nie jestem w tym odosobniona.

    Najwyraźniej jednak ten królewicz (jak wielu jemu podobnych) uważa, że kobieta to ktoś, kto jest skrzyżowaniem dyrektora Hogwartu Albusa Dumbledora i Mary Poppins. Każda kobieta (taka prawdziwa, a nie niewydarzony wybryk natury) posiada czarodziejską różdżkę i magiczne zdolności, które zakrzywiają czasoprzestrzeń i za nie robią te wszystkie rzeczy: sprzątają, piorą, gotują, odwożą dzieci do szkoły, odrabiają z nimi lekcje i jeszcze pracują osiem godzin dziennie na etacie. I do tego jeszcze taka kobieta jest zawsze piękna, mądra, dobra i wypoczęta, a na jej anielskim liczku kwitnie życzliwy uśmiech.

    W sumie mam w nosie tego królewicza. Ale trochę mi żal tej kobiety, która na niego trafi i ulegnie presji tej bajki.

    Bo,

    zdradzę Wam teraz pewien sekret:

    niestety tak nie jest.

    I bez względu na to, jak bardzo się staramy, nigdy nie będzie.

    Pomyślmy o tym, zanim w prezencie mikołajkowym kupimy naszym córeczkom zestaw miniaturowych garnuszków do małej kuchenki w różowym domku Barbie.

    Katarzyna Brzezińska

    Dialog, Galeria 2, Potrzeby, Relacje, Rozwój osobisty