Się - czyli KTO?
Autor: Beata Sikorska-Dutka | Tagi: Coach Coaching Filozofia Rozwój osobisty ZmianaIstnieje w filozofii Heideggera kategoria „Się”. Jest mi ona szczególnie bliska, ponieważ od najmłodszych lat na wiele pytań w stylu: „Dlaczego mam to zrobić tak a nie inaczej?” często otrzymywałam odpowiedź”: „Bo tak SIĘ robi.” I być może do dziś żyłabym w tym intelektualnym braku zrozumienia, gdybym pewnego dnia nie wpadła na pytanie: „Kto?”.
Kto tak robi?
Zdaniem Heideggera „To bezosobowe „Się” niszczy osobowość i indywidualność jednostki. Władzy „Się” poddany jest całokształt życia człowieka, który powinien w określony sposób pracować (tak jak „Się” pracuje), bawić „Się”, smucić „Się”, myśleć (tak jak „Się” bawi, smuci, myśli) itd”. „Się” jest wszechpotężną siłą, która łamie wszelkie opory, niweluje różnice i narzuca decyzje.”
A przypomniało mi się to wszystko w kontekście zabawnej opowieści o gotowaniu kiełbasy na święta. W pewnej rodzinie, przez lata, kultywowany był zwyczaj obcinania końców kiełbasy przed gotowaniem. I cała ta wielopokoleniowa tradycja trwałaby zapewne do teraz, gdyby jakaś młoda, dociekliwa prawnuczka nie zadała wreszcie pytania „Dlaczego?”.
Dlaczego SIĘ obcina końce kiełbasy przed gotowaniem?
Jej matka nigdy się nad tym nie zastanawiała („Moja matka zawsze obcinała końce kiełbasy przed gotowaniem, maja babcia też…”), babka również przyjęła rodzinny zwyczaj za oczywistość, dopiero prababcia wyjawiła sekret machnąwszy przy tym ręką: „A bo garnek miałam za mały.”
Prawdopodobnie każde „Się” miało kiedyś swoje „Dlaczego?”, tylko, że z upływem lat nić łącząca jedno z drugim uległa zerwaniu. Kiedy jednak tak się dzieje, każde „Się” traci swoje uzasadnienie.
Heidegger twierdził, że „ „Się” jest symbolem rezygnacji z bycia sobą, symbolem konformizmu, zepchnięcia w bezosobowość, przeciętność i banał (…) „Się” jest przyczyną tego, że człowiek popada w życie nieautentyczne, czuje się zwolniony z trudu rozumienia świata po swojemu, a także zwolniony z ciężaru odpowiedzialności za swoje wybory.”
Być może dla własnego szczęścia warto pewnego dnia wyjść z roli łódeczki miotanej sztormami po bezkresnym oceanie, stanąć na mostku kapitana i wziąć ster we własne ręce?
Albo kupić większy garnek.
Beata Sikorska-Dutka
*Cytaty pochodzą z książki Zbigniewa Wendlanda „Historia filozofii. Od szkoły jońskiej do końca XX wieku”, Wyd. SGGW, Warszawa 2003, s. 262-263)




